56 Przerwanie immanencji
i ułomna, gdy tylko powstają instytucje mające jej strzec; jakby pomimo wszelkich odwołań do d^trpL i nauk politycznych, społecznych, ekonomicznych, pomimo wszystkich odniesień do rozumu i do technik rewolucyjnych, człowieka^sziikano-w. Rewolucji, która iest w istocie Jkgzład£mJu]xJ:£wal^^ zrywaniem wszyst
kich ograniczeń, zacieraniem wszystkich jakości i która, niczym śmierć, wyzwala go od wszystkiego i od całości; jakby drugiego c^owekT szukanÓ - albó zblizaifó ?^ do niego - w inności, do której nigdy nie zdoła dotrzeć żadna administracja; jakby przez sprawiedliwość w drugim człowieku miał otworzyć się wymiar, który wszelka biurokracja, choćby o rewolucyjnych korzeniach, zamyka -? przez samą swą ogólność^przez to, że szczególność innego wpycha w pojęcie; ilakby w postaci relacji z drugim człowiekiem, odartymz wszelkiej istoty - z Innym nie dającym się zredukować do jednostki pewnego rodzaju, do jednostki rodzaju ludzkiego - pojawiała się transcendencja poza istotą (Vau-deld de lesscmce) albo idealistyczna b e z-i n t e r-e s s e-o w n o ś Ł w mocnym sensie słowa, to znaczy zawieszenie istoty ^Ekonomiczne wyzucie proletariusza - i jego kondycja człowieka wyzyskiwanego -oddaje to absolutne ogołocenie Innego jako Innego, de--formację prowadzącą aż dobezforemności (Je sans formę), ponad zwykłą zmianą jednej formy na drugą. Czy można podejrzewać idealizm o ideologię? Jest to przecież ruch tak mało ideologiczny - tak niepodobny do spoczywania w raz zdobytym miejscu i do samozadowolenia -że polega właśnie na stawianiu siebie pod znakiem zapytania, na takim ustanawianiu siebie, że jest ono zarazem wychodzeniem poza siebie - "do Innego. Stą^j^.^ile pod znakiem zapytania nie znaczy bowiem spadać w ni-:osc, ale st^g^iii^oa^wiedzialnyni-zainnego odpowie-
11 Słowo „d&sintiressement" - „bezinteresowność” Lćvinas zapisuje często jako dźs-inter-esse-ment, by wydobyć występujący w nim składnik esse - bycie, obecny też w „essance" - „istota”. Ponieważ w polskiej „interesowności” oraz „bezinteresowności” esse nie jest słyszalne, proponuję, dla ułatwienia analizy, zapis: „inter--me-owność” i „bez-inter-e.we-owność”. Inter-ara^-owność to, wedle tej etymologii, tyle co trwanie w byciu, zaś bez-inter-awe-owność - wychodzenie poza bycie. (M.K.) dzigljnością, której nie podejmuję jak władzy, ale na którą^ od razu się odsłaniam, jakzakładnik; odpómedźiaMos^C" Sofa znaczy, koniec końców, że „ustanawiam” siebie
0 tyle, o ile zastępuję sobą Innego. Przekroczyć bytie w postaci bezinteresowności! Transcendencja, która1 przychodzi w postaci mojego zbliżania się do Innego, zbliżania się bez chwili wytchnienia aż do zastąpienia go sobą.
Relacja idealizmu rysuje się więc poza ideologią. Myśl zachodnia może się jej nauczyć nie tylko z młodzieżowych ruchów naszego stulecia. Już Platon mówi o tym, co wykracza poza instytucjonalną sprawiedliwość, co jest poza rzeczywistością widzialną i niewidzialną, poza wszelkim jawieniem się. Mówi o zmarłych, którzy sądzą zmarłych (Gorgiasz, 523 e), jakby sprawiedliwość żywych nie mogła przeniknąć ludzkiej powłoki, to znaczy wyjść poza atrybuty, za sprawą których Inny staje się przedmiotem naszej wiedzy, atrybuty, które go ukazują, ale i przesłaniają; jakby sprawiedliwość żywych, którzy sądzą żywych, nie mogła wyzuć sądzonych z przymiotów ich natury ~ zawsze wspólnej sądzonym i sędziom, jakby w związku z tym nie mogła dotrzeć do ludzi, którzy są z tej natury wyzuci i, w pobliżu Innego, wyjść w stronę absolutnej inności. Opowiedziany w Gorgiaszu mit (523 c-d) ujmuje to z niezwykłą precyzją. Zeus zarzuca „sądowi ostatecznemu” - który ma zamiar zreformować w duchu godnym boga - że nadal jest on trybunałem, w którym ludzie „ w ubraniu” są sądzeni przez innych ludzi ubranych i ustawiających przed swoją duszą „zasłonę z oczu, uszu i z całego ciała”. Zasłona z oczu i uszu! Oto punkt istotny: kiedy tematyzujemy Innego, pozbawiamy go jedyności. Umieszczamy go w ludzkiej wspólnocie, we wspólnocie istot ubranych, w której podział na role
1 kostiumy uniemożliwia sprawiedliwość. Związane z ciałem zdolności zmysłowego oglądu utrudniają prawdziwe widzenie i oddzielają nas od Innego niczym zasłona, pochłaniają całą jego inność, która sprawia właśnie, że nie jest on przedmiotem leżącym w naszym zasięgu, ale bliźnim.