c: RODOWÓD I RECEPCJA TWÓRCZOŚCI
Bergsona na Schulza. Chodziło tu o rozumienie świata w jego nieskończonej dynamice, nie poddającej się intelektualnym formułom. Zdaniem Szymańskiego to poglądy Bergsona uzasadniają, „dlaczego w prozie Schulza ujawnia się rzeczywistość bez formy, rzeczywistość w stanie płynnym, rzeczywistość bez granic i przestrzeni ’1. Speina zwraca uwagę na Bergsonowską koncepcję pamięci jako „jedynej formy trwania naszego «ja», i na jej rolę zapładniającą zarówno w stosunku do Schulza, jak w stosunku do Marcela Prousta’2, mniema też, że pojęcie mi-totwórczej function fabulatrice ma odpowiednik w podkreślanej przez drohobyckiego autora skłonności ludzkiego ducha do „bajania”, „tworzenia historyj”3. Co do Karkowskiego, to traktuje Schulza jako krytyka inteligencji i intelektualizmu, zwolennika metod intuicyjnych w poznaniu4.
Wpływu Bergsona na Schulza nie sposób wykluczyć, choć idee podobne Bergsonowskim i mogące także oddziaływać na pisarza łatwo znaleźć w filozofii niemieckiej, bliższej mu już choćby dlatego, że francuski znał słabo. Pisma francuskiego myśliciela były wprawdzie stosunkowo szybko przekładane na język polski, nie mogło to jednak zastąpić żywego, bezpośredniego kontaktu, jaki miał Schulz z dorobkiem niemieckich filozofów, czytanych w oryginale. Z tych ostatnich oddziałał zapewne na niego Schopenhauer, którego koncepcja woli życia zdaje się (bardziej niż Bergsonowski „elan vital”) leżeć u podłoża Schulzowskich wizji nieograniczonego rozrodu; poza tym niewątpliwy wpływ musiała mieć na jego poglądy i wizję świata filozofia życia, a przede wszystkim pisma Fryderyka Nietzschego. Ten ostatni, podobnie jak Bergson, dokonywał krytyki kategorii intelektualnych jako narzędzi poznania; z punktu widzenia Schulza ważniejsza jeszcze musiała być jego koncepcja „wiecznego powrotu * i nacisk kładziony na kulturową rolę mitu. Dla Nietzschego np. „sławne postaci sceny helleńskiej, Prometeusz, Edyp itd. są tylko maskami [...] pierwotnego bohatera Dionizosa’*', rozróżnia on stale pomiędzy ciemnym dionizyj-skim żywiołem, esencją życia, a apollińskim dążeniem do indywiduacji, różnicowania się poszczególnych istnień, przejrzystego planu i intelektualnej konstrukcjis. Na opozycji tej zbudowana jest najwyraźniej Wiosna, gdzie „dionizyjski” jest młody Józef, „apolliński" zaś cesarz. Następujący cytat z Narodzin tragedii, gdzie filozof wyjaśnia istotę sprzeczności dwu .pierwiastków, brzmi zresztą jak pastisz z opowiadań Schulza:
Apollo stoi przede mną jako przejaśnicjący geniusz principii indivi* (luations, przez którego jedynie prawdziwie osiągnąć można wyzwolenie w pozorze: podczas gdy mistyczny okrzyk radości Dyonizosa rozsadza zaklęty krąg indywiduacji i otwiera drogę do matek istnienia, do naj-wnętrzniejszego rdzenia rzeczy9.
O „Matkach” i „rdzeniu” istnienia mówi się — przypomnijmy — w opisie zejścia do Podziemia w Wiośnie; z kolei stary Jakub w Komecie następująco komentuje swe podejrzane eksperymenty naukowe:
1
— Pan ta rei! — wolał i zaznaczał ruchem rąk wieczne krążenie substancji. Od dawna pragnął zmobilizować krążące w niej utajone siły.
W. P. S z y ni a ń sk i. op. cit., s. 605.
J. Speina, Bankructwo realności. op. cii., s. 30.
Tamże, s. 43.
C. Karkowski, op. cit.